Komputery PRL-u

Artykuł z CD-ACTION numer 02/2011(187)strona 90-91

Artykuł z CD-ACTION numer 02/2011(187)strona 90-91

Czy Polacy są w stanie stworzyć komputer, który nie zawiesi się ani razu przez ponad 30 lat? Albo taki, który wykryje niewidzialny dla radarów samolot? Okazuje się, że tak! I choć dziś szczytem patriotyzmu jest kupno sprzętu zagranicznej marki składanego w naszym kraju, to niegdyś w Polsce tworzono innowacyjny i dobry hardware.

  1 maja 2010 roku wyłączono ostat­ni działający komputer Odra 1305, jedno z największych osiągnięć infor­matyki Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Przypominająca wielką szafę maszyna działała nieprzerwanie przez 36 lat w lubelskim oddziale PKP. Przez ten okres nie zawiesiła się ani razu! Służyła do przesyłania danych za pomocą linii telefonicznych do stacji w całej wschodniej części kraju. Gdy na kolei przyszła długo oczekiwana modernizacja i zaczęto korzystać z internetu; dla szczytu techniki PRL zabrakło już miejsca.
Jeszcze kilka lat temu takie maszyny można było spotkać w wielu przedsiębiorstwach, głównie państwowych. Ale historia polskich komputerów nie zaczyna się wraz z Odrą. Pierwsze zaczęły powstawać zaraz po wojnie. Warto od razu zaznaczyć, że sprzęt ten zupełnie nie przypominał tego co obecnie leży na naszych biurkach.
Były to olbrzymy zajmujące całe pokoje (amerykański ENIAC z 1944 roku ważył 27 ton!) i mające możliwości mniejsze niż współczesne kalkulatory.

Ciężkie początki
    Polska informatyka w tym czasie skupiała się w dwóch miejscach: Wrocławiu i Warszawie. Początkowo śledziła osiągnięcia zagranicznych, głównie amerykańskich kolegów. Pierwszy sukces przyszedł w 1955 roku, kiedy to powstał Analizator Równań Różnicowych (ARR). Ta wielka szafa jest dziś do zobaczenia w warszawskim Muzeum Techniki, a w czasach swej świetności służyła do obliczania – trapiących nie tylko dzisiejszych studentów, ale i ówczesnych naukowców -różniczek.
AAR przetwarzał sygnał analogowy. W tym samym czasie trwały prace nad sprzętem korzystającym ze znacznie nowocześniejszego sygnału cyfrowego. Pierwszy taki komputer – Elektroniczna Maszyna Automatycznie Licząca (EMAL) – nie został ukończony, jednak zdobyte przy jego tworzeniu doświadczenie zaprocentowało później  W latach 1956-1958 zespół Polskiej Akademii Nauk pod kierownictwem Leona Łukasiewicza stworzył XYZ – pierwszy polski komputer cyfrowy. Był on uproszczoną wersją amerykańskiego IBM 701. Mogły z niego korzystać – po raz pierwszy w historii – państwowe firmy, a nie tylko ośrodki badawcze.
     Lekko zmodyfikowanego XYZ pod nazwą ZAM-2 wyprodukowano w zawrotnej liczbie… 12 egzemplarzy. Każdy z nich wykonywał pracę aż 60 tyś. ludzi, czyli tysiąc obliczeń na se­kundę. Dla porównania: najszybszy współczesny polski komputer – znajdujący się na Politechnice Gdańskiej Galera – wykonuję ich aż 50 miliardów razy więcej.
Przez całe lata 60 dalej rozwijano serię ZAM. Kolejne maszyny z tej rodziny były produkowane w coraz większej liczbie (nieprzekraczającej jednak nigdy kilkunastu sztuk) i przeznaczone były do zarządzania przedsiębiorstwami. Co ciekawe, nie miały monitorów – ich rolę pełniły prymitywne drukarki, które podawały wyniki obliczeń na arkuszach papieru. W tym samym czasie podobny sprzęt opracowali naukowcy związani! z Politechniką Warszawską. Ich UMC-1 powstało początkowo w 5 egzemplarzach,  przeznaczonych dla szkół wyż­szych i instytutów naukowych. Model okazał się na tyle udany, że jego pro­dukcją na szerszą skalę zajęły się stwo­rzone niedługo wcześniej Wrocławskie Zakłady Elektroniczne Elwro. Ta firma, stała się zresztą jednym z liderów rynku komputerowego w całym Układzie Warszawskim.

Wisła? Nieee, Odra!
    UMC-1 wyprodukowano łącznie w 24 egzemplarzach. Była to tyko wprawka) przed największym osiągnięciem rodzimej informatyki doby PRL Odra, bo o niej mowa, z początku nie zapowiadała się zbyt dobrze. Pierwsze dwa. prototypy były nieudane i dopiero model 1003 z 1963 roku wszedł do masowej produkcji. Kolejne serie:1013,1103 i 1204 były coraz szybsze, panował jednak duży problem z oprogramowaniem  Niewielkie doświadczenie polskich programistów uniemożliwiało stworzenie rodzimego systemu operacyjnego na światowym poziomie, postanowiono więc zakupić zagraniczny. W kwietniu 1967 roku polska delegacja wyjechała na rozmowy w tej sprawie z firmą IBM. Zakończyły się one fiaskiem, jednak już 3 miesiące później ofertę zaakceptowało ICL (dzisiejsze Fujitsu).

     Proces twórczy kolejnej Odry 1304, był więc bardzo dziwny: produkowano sprzęt do istniejącego już oprogramowania  a nie na odwrót. Gdy ta operacja zakończyła się sukcesem, Elwro postanowiło stworzyć pierwszy – polski komputer na bazie mikroprocesorów  Model 1305 wszedł do seryjnej produkcji w 1973 roku i zapoczątkował rewolucję informatyczną w PRL. Był wówczas jednym z najszybszych na święcie wykonywał ponad dwa razy więcej operacji na sekundę niż konkurencyjny IBM 370. Każdy ważniejszy zakład w Polsce używał tego sprzętu. Służył on bankom, uczelniom wyższym, kolei, górnictwu i urzędom statystycznym. W sumie korzystało z niego  500 firm i instytucji.
Niestety, potencjał Odry został zaprzepaszczony z powodów politycznych  Rosjanom udało się sklonować amerykański IBM 360 i byli z tego tak dumni, że nakazali wszystkim państwom komunistycznym produkcję sprzętu na tej podstawie. Tak stworzono w 1972 roku RIAD-a,który nawet wówczas był przestarzały. W Elwro zapanował bałagan i był to początek końca znakomitej serii Odra. Udało się już tylko stworzyć miniaturowy model 1305 (1325) do celów militarnych.
O tym, jaka była to znakomita maszyna, świadczy fakt, że w 1999 roku system przeciwlotniczy wykorzystujący ten mający już ponad 20 lat na karku komputer wykrył i zestrzelił niewidzialny dla radarów amerykański samolot F-117 podczas misji wojennej na terenie Serbii.

Rozmiar ma znaczenie
     W latach 60. i 70. pracowano też nad mniejszymi maszynami: minikomputerami (wielkości szafy na ubrania) oraz domowymi i osobistymi (czyli w rozmiarze  jaki znamy). Pierwsza – nieudana – próba stworzenia czegoś, co nie zajmuje całego pokoju, miała miejsce już w 1961 roku. Na działające rodzime minikomputery przyszedł czas jednak dopiero w następnej dekadzie. Pierwszym z nich był opracowany na początku lat 70. K-202, który był szybszy nawet od wyprodukowanych 10 lat później pecetów! Niestety władzom komunistycznym nie podobało się, że jest on tworzony w całości z elementów sprowadzanych z zachodu i do produkcji na masową skalę nigdy nie doszło. Zamiast tego zaczęto rozwijać serię Mera – komputery o wielkości dużego biurka, jedne z pierwszych, które mogły posiadać zamiast drukarki monitor. Powstało ich w sumie 1600, odegrały ważną rolę w informatyzacji mniejszych firm. Korzystano z nich w centrach handlowych, wykonywały też prostsze zadania w przemyśle – np. w hucie im. Lenina służyły do obsługi walcowni i pieców. W 1979 roku stworzono natomiast PRS-4, przeznaczony do obsługi kopalń, gdzie odpowiadał za bezpieczeństwo – badał stężenie metanu i analizował ryzyko tąpnięcia.
Minimalizacja szła jednak dalej. W końcowej fazie PRL-u jak grzyby po deszczu wyrastały firmy, które tworzyły, najczęściej na bazie gotowych części, komputery. Często wychodziły z tego produkty dość absurdalne – MIK CA80 był sprzedawany w zestawach do samodzielnego złożenia, a instrukcja, jak samemu zrobić Cobrę 1, była drukowana w miesięczniku Audio Video. Politechnika Warszawska, której nie było stać na ściąganie z zachodu podzespołów  postanowiła założyć firmę Kowary. Zajmowała się ona… produkowaniem w tartaku palet (!!!), wymienianych następnie za granicą na części komputerowe, z których tworzono sprzęt na potrzeby uczelni…
Najważniejsze komputery osobiste powstawały jednak nie chałupniczo, tylko w normalnych firmach. Rynek ten w znacznej mierze opanował twórca Odry – Elwro. Modele 500 z 1983 roku i 600 z 1985 roku przeznaczone były do pracy biurowej, a 800 Junior z 1986 roku stworzono z myślą o szkołach. (Ciekawostka: Juniora sprzedawano w obudowie zaprojektowanej do… syntezatora-zabawki, więc był to jedyny komputer na świecie ze specjalnym pałąkiem na obudowie przeznaczonym do mocowania… papieru nutowego).

Polski komputer K202 był szybszy nawet od wyprodukowanych 10 lat później pecetów!

   Najciekawsza była jednak propozycja firmy MERA-ELZAB z Zabrza, której seria Meritum wiąże się z po­czątkami gier wideo w Polsce. To właśnie na te małe 8-bitowe maszyny powstała pierwsza z nich – Barman. Była to kopia popularnego w tamtych czasach Tappera z Commodore 64. W odróżnieniu od oryginału nie miała ona trybu graficznego, tylko tekstowy (tzw. semigraficzny – grafikę tworzono z liter i symboli dostępnych na klawiaturze . Był to hit domów kultury i świetlic połowy lat 80., po których krążyły wydruki kodu źródłowego aplikacji. Trzeba go było wpisać w komputerze, zapisać na kasecie magnetofonowej i cieszyć się pierwszą polską grą! Pograć można było również na klonie IBM PC o wdzięcznej nazwie Mazovia 1016, który oferował szachy.
Warto jednak w tym momencie wspomnieć o dostępności tego sprzętu. Był on kosmicznie drogi i posiadanie komputera było w tamtych czasach rarytasem. Powstawały one w nie­wielkich nakładach, były dostępne najczęściej tylko dla ludzi ze znajomościami bądź firm. Elwro 800 Junior wyszedł w okresie od 1986 do 1990 roku w zawrotnej wówczas liczbie 9000 sztuk i kosztował 100 tys. złotych w 1986 roku, czyli 4 uczciwe miesięczne pensje. Wyprodukowany w Gdań­sku w liczbie 1000 sztuk Bosman 8 kosztował w 1988 roku 1,3 min złotych, czyli aż 24 ówczesne pensje. W tym samym czasie Atari 65 XE kosztowało ok. 700 tys. złotych (pod koniec PRL panowała ogromna inflacja, dlatego pensje i ceny aż tak się różnią. Tak czy siak – ceny sprzętu były chore).
Czemu polskie komputery były takie drogie? Tu macie przykład PRL-owskiej logiki „albo kupujemy komponenty do ich produkcji za dolary, a te dużo kosz­tują, no i doliczana jest marża dla po­średników, albo używamy polskich od­powiedników, które sq prymitywniejsze, więc trzeba ich więcej, a to oznacza. wyższe koszta”. A to wcale nie był kaba­ret, tylko oficjalne stanowisko produ­centa. Powodowało to, że w stosunko­wo niewielu domach były komputery, a jeśli już, to najczęściej zagraniczne. Produkty firm Atari, Commodore i IBM były dużo łatwiej dostępne na rynku i bardziej zaawansowane technicznie. No i był na nie dostępny (niemal w 100% z pirackich źródeł) software.

Zaprzepaszczone szanse.
    Na przełomie lat 80. i 90. cała nasza tradycja informatyczna została zaprzepaszczona. Już pod koniec PRL nasze komputery były zdecydowanie gorsze od amerykańskich, w dalszym ciągu można było jednak uratować ten biznes. W 1989 Elwro starał się podbić świat unowocześnioną Odrą pod nazwą SKOK, niestety pomysł spalił na panewce, a najbardziej zasłużona na rynku firma została sprzedana Siemensowi. Ten w 1993 roku zrównał ją z ziemią.
Podobnie wyglądała historia innych firm. Dziś praktycznie żadna z nich nie zajmuje się produkcją komputerów. Znana z serii Meritum MERA-ELZAB tworzy kasy fiskalne, a uczelnie wyższe i ośrodki naukowe pracują na zachod­nim sprzęcie. Co prawda są w Polsce zakłady tworzące hardware, takie jak fabryka Foxconn w Łodzi produkująca dla Della i Apple’a, ale są to firmy zagra­niczne, zatrudniające jedynie naszych pracowników. Pozostały nam tylko ku­rzące się w muzeach techniki dowody, że czasem jednak „Polak potrafi”.

|CDA|